Witaj w moim świecie nieznajomy!

  • Czuję się jak głupia gęś! 19 października 2011, 20:38

    Komentuj (0)

    Dzisiaj się dowiedziałam kilku bardzo ciekawych rzeczy. Mianowicie tego,
    że mój były mnie oszukiwał. Od samego początku... Nadal nie mogę w to
    uwierzyć, ale to prawda. Nic nie składa się do kupy, po informacjach,
    które przekazała mi koleżanka. Z jej słów wynika, że K. oszukiwał mnie
    od początku we wszystkim. Jestem w głębokim szoku i czuję się jak głupia
    gęś... Teraz nie czuje do niego nic. Nawet sympatii... To straszne, że
    można być takim zakłamanym... Możliwe, że to jego choroba to
    spowodowała, ale kurde nie można go cały czas tym usprawiedliwiać...







    Komentuj (0)

  • Miłosne perypetie... 17 października 2011, 15:20

    Komentuj (0)

    Dzisiaj D. oznajmiła mi, że z A. koniec. Sobotnie spotkanie we trójkę (ja, D. i A., o którym pisałam w poprzednim wpisie) otrzeźwiło ją. Dało do myślenia. Utwierdziło ją w przekonaniu, że z A. to pomyłka. Że jeśli on to traktuje jako normalną znajomość i nie ma zamiaru z nią być, to ona mu dziękuje i olewa go totalnie. W sumie nie dziwę się jej, bo ja tez bym tak zrobiła. Chłopak musi się zdecydować, wóz albo przewóz... Zabawa uczuciami mnie i D. nie bawi. Oczywiście nie było miedzy nimi jakiś głębokich deklaracji, wielkich słów, itd. Ale dla mnie drobne gesty tez się liczą, no i wspólny seks tez o czymś świadczy...

    W każdym razie z D. wyjaśniłam sobie wszystko, ona nie ma do mnie o nic pretensji, zresztą ja nie mam sobie nic do zarzucenia prócz kosmatych myśli :D, ale to chyba jego zachowanie mnie tak rozbujało. Jakieś puszczanie oczka, patrzenie głęboko w oczy, oblizywanie warg i inne drobne gesty. No nic, pozostaje mi tylko fantazjowanie o Panu A.

    Komentuj (0)

  • Chaotyczny wpis... 16 października 2011, 13:44

    Komentuj (0)

    Wczorajszy wypad na piwo był bardzo, bardzo udany :)
    Na piwie dowiedziałam się bardzo ciekawych rzeczy o koledze mojej koleżanki.... No tak, miał to być jej chłopak, a został kolegą... 10 miesięcy się spotykają, a on jeszcze nie jest gotowy na związek. A najlepsze jest to, że do mnie puszczał słodkie oczka i gadał przez cały czas. O co tu kurwa chodzi????? Nie mam pojęcia.... Znowu się głupio czułam. D. mówi, że spoko, bo on na pewno swoim zachowaniem chciał zrobić jej na złość. No ale kurwa, o co chodzi???? 
     
    Jestem pojebana, bo się przed nim otworzyłam. A to dziwne, bo nie zawsze tak mam, że mogę gadać z facetem o wszystkim. A tutaj słuchamy podobnej muzyki, mamy podobne poczucie humoru i kurwa jeszcze on jest tak przystojny... 

    Najlepsze jest to, że złamałabym swoje zasady. Zasady mianowicie takie, że zero lizania, o seksie nie wspominając, z nowo poznanym facetem, ale on ma w sobie to coś, takie kurwiki w oczach, no nie potrafię tego określić.. 

    I jeszcze kurwa miał czelność mi się przyśnić... 

    Chyba mam owulację, bo mną nosi... 

    I na tym kończę ten oto chaotyczny wpis o niczym.

    Komentuj (0)

  • Tęsknota 06 września 2011, 22:13

    Komentuj (1)

    Tęsknie za seksem...

    Ale nie za nim... Nie za facetem, w sumie chyba muszę sobie sprawić jakis dobry wibrator! To chyba w zupełności mi wystarczy!

    Komentuj (1)

  • ... 01 września 2011, 23:12

    Komentuj (0)

    Życie ludzkie jest chuja warte... W jednej sekundzie jesteś, w następnej już cię nie ma...Nie wiesz kiedy to nastąpi, kiedy dostaniesz się w macki śmierci.. Kiedy jakiś pojebany kierowca zapomni nacisnąć na hamulec, kiedy nie mający wyobraźni motocyklista weźmie cię ze sobą na ostatnią przejażdżkę...

    Życie jest ulotne jak nasiona dmuchawca na wietrze...


    Komentuj (0)

  • PUSTKA 31 sierpnia 2011, 20:41

    Komentuj (2)

    "Gdyby nie Ty nie miałbym się do kogo odezwać czasami..." Tak powiedział do mnie K. podczas naszej ostatniej rozmowy...

    Ja teraz się dokładnie tak samo czuję...On chyba jest jedyną osobą,która chce wiedzieć czy u mnie wszystko ok. Moja przyjaciółka (za takową ją uważam, ale nie wiem czy słusznie) przez całe wakacje się do mnie nie odzywa... Najpierw wyjazd nad jezioro, cały lipiec była "poza zasięgiem", potem jej boy się do niej wprowadził (leczyli związek po kryzysie), teraz już się wyprowadził, ale pomaga koleżankom w przeprowadzce. Ja jestem daleko, chyba już jej nie potrzebna, bo ma inne zajęcia i swoje stare przyjaciółki... Czuję się taka odepchnięta, niepotrzebna... 

    W takie dni jak dzisiaj nachodzą mnie głupie myśli, że ja chyba nikogo nie będę miała, bo niby kto by mnie chciała. Czy w ogóle kiedyś będę szczęśliwa? Łudzę się, że tak, ale coraz mniej zaczynam wierzyć, a coraz bardziej staje się realistką... 

    I znowu rozkmina starej Brązowookiej... 24 lata i samotna...
    Czasem mi z tym dobrze, ale czasami... Tak jak już kiedyś pisałam: DO DUPY!

    Komentuj (2)

  • Nie żałuję! 22 sierpnia 2011, 15:53

    Komentuj (1)

    Są w życiu takie chwile, kiedy trzeba podjąć ciężkie decyzje. Pojawia się wtedy zwątpienie, strach, żal, smutek... Najgorszy jest strach, że coś się bezpowrotnie traci. Ja niedawno podjęłam taką decyzję. Teraz uważam, że była w pełni słuszna, że dobrze zrobiłam. Czuję, że jestem szczęśliwa, może nie tak jak bym chciała, ale jestem :) Do pełni szczęścia potrzebny jest mi ktoś do kochania, ktoś kto by i mnie kochał, ktoś bliski... Poczekam cierpliwie na niego, nie spinam się, nie martwię, nie szlocham w poduszkę, bo wiem, ze co ma być to będzie, a gorączkowe poszukiwania nie są najlepszym wyjściem z sytuacji. 

    Po chwilach, które przeżyłam z Nim na razie nie chcę się z nikim wiązać. Przychodzą takie dni, że chciałabym mieć kogoś, ale później pojawia się w mojej głowie strach, że znowu coś nie wyjdzie, że znowu się zawiodę i po co mi to... 

    Mam nadzieję, że wszystko się jakoś ułoży, a teraz dobrze jest jak jest :)

    Pożyjemy zobaczymy :)

    Komentuj (1)

  • Love, sex, magic... 06 sierpnia 2011, 20:59

    Komentuj (9)

    Kiedy rozstawałam się z Panem K. nie myślałam w ogóle o seksie, facet nie był mi potrzebny. Myślałam wtedy: "Kurde, ja chyba wytrzymam bez seksu, widocznie wcale go nie potrzebuję", jednak przeliczyłam się. Przychodzą takie dni, że najchętniej nie wychodziłabym z łóżka, szczytem moich erotycznych marzeń jest seks z nim (panem K.). Był w tym naprawdę dobry. Cholernie dobry. I kiedy przypominam sobie te nasze wieczory, noce i poranki, aż dostaję gęsiej skórki... Eh... Chcę mi się bzykać jak jasna cholera... :(

    Komentuj (9)

  • I'm single! 31 lipca 2011, 19:47

    Komentuj (3)

    Dzisiejszy wpis Mjo zainspirował mnie do napisania kilku słów na temat związków, staropanieństwa, starokawalerstwa i innych tego typu farmazonów...

    Pokolenie mojej babci traktuje 25 letnich singli jak nieudaczników, ofiary losu, którzy nie umieją sobie znaleźć facetakobiety...  Dla nich każdy kto nie zawarł związku małżeńskiego przed 25 r.ż. jest skazany na samotność jeśli czym prędzej nie znajdzie sobie kandydata na mężażonę... 
    Dla nich nie istnieje pojęcie singla. Nie istnieje pojęcie "wolny związek", nie istnieje pojęcie "konkubinat", chociaż ono już dawno w słowniku języka polskiego figuruje.

    Moi dziadkowie są skrajni w tym swoim podejściu do staropanieństwa. 

    Kiedy miałam faceta mówili: "Teraz to byś się za naukę wzięła, a nie miłość uprawiasz. Studia musisz skończyć". Ja wtedy myślałam: "Na litość Boską, przecież ja to doskonale wiem, a jedno nie wyklucza drugiego!".
    Kiedy nie mam faceta stawiają pytania: "Masz kogoś na oku?", "No jak tam, z kim idziesz na randkę?". 
    "NOSZ KURWA MAĆ! Zdecydujcie się w końcu ludzie do jasnej cholery!" - mam ochotę krzyczeć na cały głos. 


    Na miłość przyjdzie odpowiedni moment, nie ma co jej szukać wyczekiwać, przyjdzie sama, trzeba tylko cierpliwie czekać :) 

    Komentuj (3)

  • Ile kosztuje przyjaźń? 30 lipca 2011, 20:26

    Komentuj (2)

    Miałam przyjaciółkę, bardzo dobrą przyjaciółkę, traktowałam ją jak siostrę. Niestety, trzy lata temu wszystko się popsuło. Ona założyła rodzinę i nigdy nie miała dla mnie czasu. Przed ślubem kilkanaście razy prosiłam o spotkanie, niestety nigdy nie miała czasu, bo obrączki musi kupić, bo musi do lokalu jechać, bo orkiestra, zdjęcia, kamerzysta itd. W końcu dałam za wygraną i odpuściłam, na wesele nie mogłam iść, bo miałam zajęcia terenowe w tym terminie na uczelni... Później chciałam się z nią spotkać, ale znowu nigdy jej nie pasowało i tak skończyła się nasza przyjaźń. Niedawno K. urodziła córeczkę. Wysłała mi mms z e zdjęciami, porozmawiałyśmy chwilę i na tym się skończyło. Wspomniałam coś o spotkaniu, ale ona nie mogła i mówiła, że się odezwie... Nie odezwała się do tej pory... I na tym skończyła się nasza przyjaźń... 

    Na szczęście na studiach poznałam bardzo sympatyczną istotę. Mukakao jest moją przyjaciółką. Tak o niej mogę śmiało powiedzieć. Do niej pierwszej idę z moimi problemami. O każdej porze dnia i nocy mogę do niej zadzwonić, pożalić się wypłakać... Mam nadzieję, ze to szybko nie przeminie... Przede mną ostatni rok studiów, nie chcę jej stracić... Ona jest moją bratnią duszą, mamy podobne upodobania muzyczne, podobne gusta, smaki... Ona mnie rozumie jak nikt inny. Dziękuję jej z całego serca, że jest :)

    Ostatnimi czasy ja i ona miałyśmy problemy sercowe. Zaczęło się ode mnie. Bez jej pomocy bym sobie nie poradziła... Dziękuję jej za to, że mnie wysłuchała, wspierała, była i mam nadzieję, że będzie. 

    Przyjaźń nie polega tylko na braniu. Polega również na dawaniu, bezinteresownym dawaniu. Poświęcaniu czasu i pielęgnowaniu. Bo przyjaźń to także uczucie. Chyba silniejsze od miłości i od niej trwalsze. Ale tak jak i miłość równie kruche i przemijające. Przyjaźń trzeba pielęgnować jak kwiat. Trzeba starać się żeby jak najdłużej zachował swoją świeżość, zapach i kolor, inaczej zwiędnie i zgnije. Przyjaźń buduje się latami, ale w sekundę można ją zburzyć. 


    Komentuj (2)

  • Zmiana :) 24 lipca 2011, 21:54

    Komentuj (2)

    Mała zmiana. Jak to mówią: "kobieta zmienną jest", więc nie jest to żadna nowość. Pewnie te zmiany będą częste, bo ja nie lubię monotonii :)

    Komentuj (2)

  • Głupie małolaty... 24 lipca 2011, 12:11

    Komentuj (3)

    Przeglądając internet natknęłam się na artykuł pod tytułem: "Nastolatki uważają, że oral to nie seks". Z ciekawości weszłam i poczytałam komentarze, a tam oczywiście wypowiedzi owych nastolatków: "dla mnie tez nie jest. kto uwaza ze oral to sex?:O katole??(haha-pewnie ksieza pedofile!)", "jak dla mnie oral to tez nie jest seks :), bo to nie jest seks. nie dochodzi do pełnego stosunku seksualnego... ale taak, znowu mówcie jakie te nastolatki są złe, głupie, puste i puszczalskie poza tym, drogie redaktorki, mogłybyście się bardziej wyrażać i nie pisać w tytułach "oral", "robić lody" itd.' itd. Są to zapewne wypowiedzi nastolatków, albo mało wiedzących 20-paro-latków. Przeraża mnie to. Dla mnie seks oralny jest seksem. Nie ma znaczenia czy dojdzie do stosunku płciowego czy nie, czy będzie orgazm czy nie, czy będzie wytrysk czy nie... Niestety nastolatki tak to postrzegają. Dla nich nie ważna jest fizyczna bliskość, a przecież bliskość to też jest seks... Seks polega na bliskości fizycznej. Na kompletnym zaufaniu drugiej osobie. No bo kto wziąłby do ust penisa obcego faceta czy całował po wargach sromowych nieznaną kobietę. We mnie to budzi obrzydzenie, nie mogłabym tego zrobić. Inaczej jest z osobą którą się kocha, której się ufa i chce się z nią być tak blisko, jak bliżej się już nie da. 

    Komentuj (3)

  • SREJSBUK 23 lipca 2011, 22:32

    Komentuj (9)

    Fejsbuk... Największe gówno jakie istnieje na świecie. 
    Przyznaję się, mam na nim konto z jednym zdjęciem i codziennie do niego zaglądam tylko po to by zobaczyć czy nie ma nowych wiadomości odnośnie uczelni, kolokwiów, egzaminów etc. 
    Coraz bardziej zaczynam się zastanawiać nad likwidacją konta. Coraz bardziej zaczynają mnie wkurwiać (tak WKURWIAĆ, nie wkurzać) beznadziejne wpisy i obnażanie się z intymności, puste flirty z nowo poznanymi kolesiami, słodko-pierdzące pozdrowienia. Rzygam tym RZYGAM po prostu!!! 

    Komentuj (9)

  • Dlaczego faceci nie lubią kolorowych ubrań? 21 lipca 2011, 09:26

    Komentuj (1)

    Sklep z koszulami w najróżniejszych fasonach, kolorach, z długim rękawem i krótkim, z nadrukami, w kratę, w paski i gładkie. Mnóstwo koszul. Mnóstwo tych kolorowych, bo granatowych czarnych, niebieskich jak na lekarstwo, a gdy już są to rozmiaru nie ma... Uwielbiam kolorowe rzeczy! Uwielbiam soczyste kolory: zielony, żółty, niebieski, pomarańczowy, kobaltowy. Dlaczego faceci nie lubią takich kolorów? Jeden mi kiedyś powiedział: "Są niemęskie! NIE ZAŁOŻĘ NIGDY KOLOROWEJ KOSZULI!". To samo z t-shirtami z nadrukiem... Także każda próba kupienia mu czegoś fajnego skończyła się na jego fochu, w najlepszym przypadku. 

    Moim zdaniem kolory ani trochę nie są niemęskie. Facet świetnie wygląda w takich rzeczach. Mnie się one podobają. 

    Wczoraj w sklepie z takimi (kolorowymi)  koszulami szukałam prezentu dla kuzyna. Stwierdziłam, że nie będę wydawać kasy na beznadziejne prezenty, a koszula mu się zawsze przyda. Wykonałam więc telefon do jego siostry w celu zdobycia informacji na temat rozmiaru i preferencji kolorystycznych. No i wyszło, że nie lubi kolorów. Nosi raczej stonowane barwy. Następny do kolekcji. 

    Ahhh ci faceci...

    Komentuj (1)

  • "Tak, to ja, zmieniłam się..." 20 lipca 2011, 08:41

    Komentuj (4)

    Mówią, że po rozstaniu najlepiej jest coś w sobie zmienić. Obciąć włosy, przefarbować, kupić nowy ciuch... Ja zaczęłam od tego pierwszego. Od razu udałam się do mojego fryzjera i zrobiłam radykalne cięcie. Potem doszła dieta, zmiana nawyków żywieniowych i trochę sportu. Czuję, że wraca dawna Brazowooka, pełna witalności, siły i wiary w lepsze jutro.

    Komentuj (4)